Mój własny branding

Dla większości projektantów przychodzi chwila, kiedy są zmuszeni do współpracy z wyjątkowo wymagającym klientem: z samym sobą. W takim przypadku pojawia się często wrażenie, że w jednym ciele mieszczą się dwie osoby: zleceniodawca i projektant.

Tego typu projekty potrafią być prawdziwym wyzwaniem, kiedy „zleceniodawca” bezustannie narzeka: ile jeszcze będzie tych poprawek? Czy możemy się pośpieszyć? Chcielibyśmy opublikować portfolio w maju, a już jest koniec kwietnia.

Nie uleganie tym ponagleniom jest niezwykle trudne, jednak nieodzowne, jeśli projekt ma być dobry.

siatka
SAM_2682

Burza mózgu

Na początku postanowiłem zaprojektować fundament identyfikacji, do którego później będę mógł dobudować kolejne kondygnacje. Fundamentem tym były logotyp i wzornik kolorów.

Prace projektowe rozpocząłem od logotypu. Miałem kilka założeń wstępnych: wiedziałem, że mój znak musi mieć charakter monogramu, wiedziałem że musi pokazywać moje zaintersowanie pismem / typografią, wiedziałem też że oceniać go będą projektanci lepsi ode mnie, więc powinien pokazywać moje przywiązanie do szczegółu.

Przez kilka tygodni pozostawałem w fazie szkiców. Rysując odręcznie i odrzucając tony pomysłów (kartka obok, to tylko jedna z wielu, jakie powstały), byłem w stanie znaleźć jedną koncepcję, nad którą warto było pracować dalej: litery P i Ł połączone w jedną całość i wpisujące się w kwadrat.

Było to idealne rozwiązanie. Kwadrat utożsamia stabilność i solidność, twardo opiera się na ziemi. Są to bardzo bliskie mi wartości. Kwadrat jest też jedną z figur doskonałych, co ułatwia jego wizualny odbiór. Prostota i elegancja znaku dobrze obrazowały moje dążenie do sedna rzeczy, bez zbędnych ozdobników.

logotyp4-01

Projektując znak, wykonałem ukłon w stronę ponadczasowego kroju pisma, Futury Paula Rennera. W elementach poziomych i pionowych zastosowałem, proporcjonalnie, te same grubości, co w jej doskonałych glifach.

logotyp4-02

„P” Futury było nieco za wątłe i zbyt wysokie dla moich potrzeb. Znak powinien być bardziej zwarty i czytelny jako favicona strony internetowej (16px x 16px). Dodałem większy łuk, który ustawiłem bliżej środka znaku.

logotyp4-03

Znak wymagał jeszcze „dopieszczenia”. Były to, przede wszystkim korekty optyczne łuku „P”. Część pionowa wymagała pogrubienia, zaś fragmenty poziome ograniczenia grubości.

Przesuwanie literek

Kolejnym krokiem było dobranie odpowiedniej typografii. W toku poszukiwań odpowiedniego kroju trafiłem na darmowy font Jaapokki, który dobrze wpasowuje się w „solidny” charakter znaku. Problemem okazało się ustawienie świateł międzyznakowych, gdyż autor kroju nie przywiązał do niego większej wagi.

logotyp5-01
paleta3

Granat z nutą szaleństwa

Dobór odpowiedniej kolorystyki zajął dłuższą chwilę. Założyłem, że głównym kolorem identyfikacji będzie ciemny granatowy, na którym logo w kontrze będzie się prezentować dość poważnie. Chłodny czerwony i błękitny dodałem jako kolory akcentów. Dało się jednak odczuć brak dynamiki, pewną ociężałość… Gradient czerwonego i pomarańczowego wprowadził potrzebny temperament.